moj gadulec taki jest:
1075203


tu normalnie sie wpisac mogiesz


wstrzasajacy fun test :]




2010
luty
styczeń
2009
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2008
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2007
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
czerwiec
kwiecień
marzec
styczeń
2006
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2005
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2004
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2003
grudzień


Blogiem roku czy moj bedzie nie wiadomo.


tutaj sa mianowicie blogi, ktore ja uwazam, ze sa fajne i dlatego je zamieszczam w tym miejscu:
binti
dziadzie
qrvi
queerowy
schronienie
tommbbl





absolutnie wstrzasajacy i wyraznie poruszajacy do zywego blog


2010-02-07 22:56:58

Albo nie.
skomentuj (0)

2010-01-22 21:46:06
End of
Tutaj się ten blog kończy. Dobiegł końca, po prostu. Jeśli ktoś chce się z mną kontaktować, to ma gadulca numer. Dziękuję za czytanie i mam nadzieję, że coś to wniosło gdzieś coś. Koniec.
skomentuj (4)

2010-01-06 15:25:20
Z gardła
Jak postanowił tak uczynił. Wziął notkę przedostatnią i w bólach porodowych spłodził muzę do niej i harmonię i zaśpiewał i w ogóle ful serwis. To jest właśnie to, że jak się jest człowiekiem, któremu mózg działa fraktalnie a nie linearnie, to linearne procesy trwają wieki, bo się nimi zajmuje tylko, jak się akurat linia przetnie z fraktalem w mózgu :) No dobrze, popisałem trochę multisylabowych słów, a to wszystko dla kamuflażu, żeby przecedzić jednostki nieczytate i nielubiące długich zdań i myśli powyginanych w paragraf. Skoro już tu jesteśmy, to myślę, że mogę zdradzić, że żeby posłuchać rezultatów, wystarczy wykonać myszokliknięcie o tu. W ogóle w ferworze tego wszystkiego i w obliczu faktu, że li tylko niedobitki wierne mnie czasem przeczytają jakieś, to zdążyłem zapomnieć, że nie wszyscy komentatorzy są życzliwi autorowi. Vide Kasieńka, co mój wiersz skomentowała. Kasieńko droga, jeśli dobrnęłaś tutaj, to pozdrawiam Cię serdecznie, i udław się ością :) A na Wyspach śnieg pada w ogóle i jest kataklizm narodowy, ludzie tahają siaty z żelaznymi racjami do bunkrów, lisy przymarzają dupami do chodników, a 8 osób zmarło wskutek uderzenia w głowę płatkiem śniegu.
skomentuj (3)

2010-01-02 20:27:43
Znów o twórczości, tylko teraz jak pizga.
Przyszła Pizgawica. Co ludziom w domach kaloryfery odkręca i skrobaczki im do szyb w autach wyciągać każe. Wyciska pieniądze od biedoty, wciska się ludziom w kąty nieproszona. A ja, niczym Don Kichot, biję ją po głowie moim Grzejnikiem. Się osiedliła suka na dobre w łazience, i muszę chyba swój wierny Grzejnik poprowadzić za sobą do onej, bo przecież się w Nike z Samotraki lodową zamienię jak będę po prysznic sięgał. Jest Pizgawica niesympatyczna bardzo.

Bo właśnie, czy twórczość jest naprawdę tylko bardziej skomplikowaną odtwórczością (której nikt nie podejrzewa o nią bycie), czy też istnieje twórczość absolutna? To niby takie wydumane pytanie, ale wcale nie wydumane. Na przykład zawiera się w nim pytanie o to, czy uczelnie artystyczne powinny istnieć. Albo, czy obraz Picassa jest faktycznie wart więcej niż przepis na kaszankę. Może nawet o to, czy człowiek ma duszę, czy jest tylko krową na życia pastwisku.

Już tłumaczę. Ten blog, na przykład. Składanina liter, co to je Rzymianie wymyślili, czy kto tam, połączonych w słowa, które we mnie wmówili tatuś i mamusia, czyli agentura społeczeństwa. Zdania też są niektóre gotowe, na przykład "Dopóty dzban wodę nosi, dopóki mu się ucho nie urwie", albo "Spierdalaj głupi chuju". Ale na przykład dokonam niniejszym aktu twórczego i poszerzę pulę napisanych zdań o takie, które z dużą dozą prawdopodobieństwa wcześniej nie istniało:

Pękata koza uniosła leniwie i z gracją kopyto wczesnym przedpołudniem, a w ultrafiolecie bardziej mi się podobają pomarańcze niż cerata.

Czy faktycznie jest ono z dupy? Na pierwszy rzut oka pewnie tak. Ale tak naprawdę, to napisałem je bardzo metodycznie, rozwijając z krótkiego zarodka (taki środek kompozycyjny) i biegając w głowie po skojarzeniach, które też znikąd się nie wzięły. Czy to zdanie to czyste przetwórstwo, czy też jest w nim jakaś iskra Boża, chociaż trochę arbitralności? Jeśli nie, to Picasso to tylko trochę bardziej pojebany przepis na sernik, a wolna wola nie istnieje.

Z tą wolną wolą, wygląda to trochę jak postawienie sprawy na głowie i kota na ogonie - bo się wydaje, że pytanie o twórczość powinno wyrastać z pytania o wolną wolę, a nie na odwrót. A ja myślę, że po owocach pracy ich poznacie. Że właśnie w prawdziwej twórczości jest wolność. Że człowiek jest wolny o tyle, o ile wolność jest w tym, co tworzy, a nie - że musi być najpierw wolny, a potem tworzyć. Wierzę, że człowiek nie mógłby być wolny, gdyby nie istniała prawdziwa, absolutna twórczość. I że ta wolność to coś nieuchwytnego, zmiennego i odbieranego sercem i flakami, a nie mózgiem.

A jak ktoś zna angielski, to tutaj może zobaczyć, o czym mówię: http://www.gloria.tv/?media=35222.
skomentuj (1)

2009-12-19 16:48:54
W mojej duszy
W mojej duszy
Siedzą drzewa pryszczate jemiołą
I wierzby płaczące
Za szeptem dziecinności

Sarny marzeń
Kopytami biją po śniegu
A spod ich kopyt
Pryska jak płatki
Nabrzmiała nadzieja

W mojej duszy
Są migocące pola
Splotów słonecznych
Rozgrzewane syropem
Słońca który klei się
Do kolan i powiek

Tylko wiatr o mnie będzie pamiętać
Kiedy się zapomnę w zimy objęciach
skomentuj (4)

2009-12-09 15:32:18
Chmura
A. A kropka.
Shift home. Backspace.
Napisanie jeszcze raz pierwszej linijki, tej z "a".
Troche zaznaczen kursora po powyzszym. Tabem na przegladarke.
I znow do notepada, po gdzies 3 minutach, z gadu pod spodem.
Scisk zoladka, ze znowu brednie beda. Ze sie jakosc pogarsza.
A potem samokrytyczna mysl, ze samospelniajaca przepowiednia, ze jak sie mowi, ze sie pogarsza, to sie pogarsza. To trzeba pozytywnie mowic.
Troche pustki i bladzenia po fiszkach w przegladarce znowu.
Skan po myslach w glowie. Klebia sie dziwki, tylko sie zadna zwerbalizowac nie chce. Tak jakby chmury tuz pod kopula, wata cukrowa taka, tylko jak wlozyc patyk to sie troche ciagnie, a potem puszcza i wraca do gory. Ogolnie dosc jasne chmuromysli.
Powrot do drugiej linijki tej notki. Dopisanie trzeciej, bo zapomnialem o niej wczesniej.
I tak ten mozg dziala. Popisac troche, zmeczyc sie. Popatrzec na to, co bylo napisane, upiekszyc, podwojna spacje skasowac. Zmienic zdanie jedno na inne. Znow przejsc do konca i popisac wiecej. Niektorzy ludzie chyba tak nie maja. Po prostu biora i pisza ciurkiem. O. Teraz znowu przeczytalem wszystko powyzej tego zdania. Moje pisanie ma ksztalt spirali. Autopisanie. Albo nawet nie spirali, co fraktala - paru spirali, ktore skladaja sie na wieksza spirale. Czasem dluzsze bloki tekstu ogarniam i patrze, czy spojne, czasem nowy wypaczkuje maly, czasem sie tak rozdrobni, ze mikroskopu trzeba. I wszystko chorobliwie wrecz introwertyczne. Nic o tym, jak na dworze. Wszystko o tym, jak w glowie. W glowie w sumie bezpieczniej. Mysli to wlasnie takie chmury. Plyna sobie, czasem maja ksztalt barana, czasem osla, mozna na nie wskazac, powiedziec o nich. Zdarzenia, albo odczucia, sa juz duzo bardziej osobiste. Jak gleba, albo trawa. Ta zielona linia na dzieciecych rysunkach. Trzeba rwac z korzeniami. Raz wyrwalem taki korzen, sie bawilismy na podworku w rzucanie trawa w budynek. I wlecial pani sasiadce do okna. I byl placz i zgrzytanie zebow. Tak mi sie przypomnialo.
skomentuj (2)

2009-11-27 01:04:46
Lego
Znacie takie uczucie, ze macie wszedzie porozrzucane klocki kolorowe, w kolorach takich nawet, ze przy nich tecza to telewizor czarno-bialy, ale kiedykolwiek probujecie cos z nich zbudowac, to przy pierwszym pietrze sie wszystko jebie? Ja bardzo bym chcial wieze zbudowac, co by ja z daleka bylo widac. I widze, klocki leza. I wiem, jak by je trzeba ulozyc. Tylko, ze sie rozjebuje. Tak samo, jak sny z dziecinstwa - biegne gdzies, albo przed czyms uciekam, ale i tak wiem, ze sie zaraz potkne. I sie potykam. Opor materii wlasnego ciala. A lata leca. W kwiecie wieku, i te sprawy. Ludzie wspaniale rzeczy osiagaja majac lat 24. Niesamowici artysci, pisarze, muzycy, odkrywajacy nowe wymiary rzeczywistosci. I to nawet nie kwestia braku talentu, ta inercja. To kwestia niepozbierania. Tego, ze zawsze jest co innego do zrobienia. Ze zamiast wieze budowac, to trzeba sklecic piec tysiecy malych stolkow, zeby miec na czym siedziec.
skomentuj (1)